Strony

środa, 21 marca 2012

Nić nie ciuję...

Znasz kawał o kurczaczku? Mój ulubiony. Wpisz w google "nić nie ciuję" jak nie znasz. Świetny jest. I co ważne, zawsze robi furorę.
 
Kurczaczek to się miał fajnie. Nic nie czuł, mimo że był świadomy - w końcu wiedział, że nic nie czuje. Czasem wydaje mi się, że przydałby się taki lek na nicnieczucie. Boli Cię głowa - apteka. Boli Cię w krzyżu - apteka. Kręci Ci się w głowie - apteka (albo kawa, zależy). Coś Cię gniecie, łaskocze, drapie, szarpie, roznosi, kurczy - nie ważne, w budce z krzyżykiem znajdziesz rozwiązanie.

A co w sytuacji gdy wariuje psychika, kiedy gotują się emocje? Ileż problemów rozwiązał by lek na nieczucie psychiczne. Pod warunkiem, że nie miałby efektów ubocznych w postaci znieczulicy. Konieczne jest również działanie selektywne, tylko na emocje zbyt intensywne i uczucia zbyt niszczące, na myśli zagłuszające pierwotne potrzeby. Lek idealny. Lek o działaniu przywracającym równowagę w życiu.

Dziwne to uczucie, gdy coś Cię bawi, lecz nie czujesz się rozbawiony. Gdy coś Cię cieszy, lecz nie nazwiesz się zadowolonym. Osiągasz małe sukcesy, krok po kroku zbliżając się do celu, nie znajdując w sobie dumy.

Nieporównywalnie lepiej jednak, gdy pomimo smutku nie pogrążasz się w żałobie, a nie widząc perspektyw - niezłamany przemierzasz przez czas. Gdy czując strach, nie myślisz
o konsekwencjach swoich poczynań. Gdy świat przestał istnieć, a Twoje serce nadal bije.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz