Strony

czwartek, 22 marca 2012

Jeśli choć raz straciłeś życie, przestajesz bać się śmierci

Powoli rzeczywistość dociera do świadomości. Długie wieczory przerodziły się w przerażająco długie dni. Setki emocji zamieniły się w dwa uczucia. Tysiące myśli nie doprowadziły nigdzie. Bomba tyka. Dziesięć sekund. Najdłuższe w Twoim życiu. Dziewięć. Z początku panicznie potrząsasz twierdząc, że to się nie dzieje. Osiem. Później zaczynasz przecinać wszystkie możliwe kabelki. Siedem. Gdy wszystkie przerwałeś a zegar wciąż nieuchronnie zmierza do zera, pozostaje Ci jedynie czekanie na nieuniknione. Sześć. Patrzysz błędnym wzrokiem na wskazania licznika. Pięć. Całe życie czas biegł zbyt szybko, chciałeś by dzień miał 48 godzin. Cztery. W tej chwili oddałbyś wszystko, by nagle przyspieszył i skończył cierpienie.

Trzy...


Dwa......



Jeden.........
 


Nagle Twój czas dobiega końca. Serce wciąż bije, choć nie ma w tym celu. Zaczynasz rozumieć, że wszystko co robiłeś całe swoje życie w tej chwili jest bez znaczenia. Błędny wzrok zagubiony w przestrzeni nie znajduje niczego, co zaspokoi Twój umysł. Szuka tylko jednego. Tego, czego nie widać. Tego, co zniknęło za rogiem, rzucając ostatnie spojrzenie za siebie, kierując swe oczy pełne łez prosto w Twoje. Tego, co nie wróciło, mimo że czekałeś. Tego, co nie wróci, mimo że wciąż czekasz.

Nikt nie potrafi nazwać Twoich uczuć i nigdy ich w pełni nie zrozumie. Problem pojawia się, gdy sam nie potrafisz ich nazwać. Wiesz co czujesz. To krzyk Twojej duszy, krzyk tłamszący Twoje wnętrze, całe Twoje piękno. Krzyk, którego nie jesteś w stanie uwolnić. Trzymasz się go kurczowo, bo jest wszystkim co Ci zostało. Gdy on przeminie, przeminiesz razem z nim. Nie wypuścisz go, ponieważ ten krzyk to Ty.

Jak uwięzione zwierze, będziesz wyrywał się póki starczy sił. Słabniesz. To wszystko Cię przerasta. Szarpiesz najmocniej jak potrafisz, nie zważając na krew i ból, który sam sobie sprawiasz. Wiesz, że to jedyna droga, by się uwolnić. Nie wiesz, czy Ci się uda, ale nie masz nic do stracenia.

Słabnę. Chcę walczyć, ale sam już nie wiem jak. Jeśli nie ma innej drogi, chcę czuć ból. Nie widzę mojego celu, ale wiem gdzie on jest, wiem czym jest i wiem, że warto oddać za niego wszystko. Przede wszystkim jednak - wiem, że jeśli przegram, zostanę z niczym. Jeśli się poddam, mój czas przestanie się naliczać, a zacznie odliczać.

Jeśli choć raz straciłeś życie, przestajesz bać się śmierci. Jeśli choć raz straciłeś wszystko na czym Ci zależało, możesz żyć dalej spokojnie. Przecież nie stracisz już tego drugi raz.

3 komentarze:

  1. mysl dobra ale masz depresje czlowieku idz do psychologa , szczerze ci to radze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za troskę, zapewniam że jestem pod lepszą opieką niż psychologa.

      Usuń
  2. Przestań, zacznij w końcu żyć!!!!

    OdpowiedzUsuń