Strony

niedziela, 13 maja 2012

Przeszłość jest ważna

Przeszłość jest ważna. Ale tylko po to, żeby zrozumieć teraźniejszość i wiedzieć co zrobić
z przyszłością. Oglądałem ostatnio film - Kac Vegas. Lekka komedia, w której jednak, jak ktoś chce, można doszukać się pewnego przekazu. Bohaterowie próbują odnaleźć się w totalnym chaosie, który zgotowało im życie.
 
Po początkowej panice, podejmują się zadania pojęcia co się stało, ułożenia historii w całość, ogarnięcia wszystkich dziwnych zdarzeń. Na wszystko co wydarzyło się w przeszłości nie mamy absolutnie żadnego wpływu. Trzeba chwycić życie jakim jest i robić co w naszej mocy, aby wykolejony pociąg naszego życia mógł jechać dalej. Brzmi prosto.

Phil, Stu i Alan mieli wyznaczony czas na zapanowanie nad tą katastrofą, jakieś półtora dnia. Ich panika i całkowita dezorganizacja trwała, załóżmy, około 15 minut. Gdy nasz świat się wali, również mamy wyznaczony termin. Jest to koniec pewnego etapu w naszym życiu. Dajmy na to, zupełnie hipotetycznie, 5 lat. Z proporcji daje nam to jakieś 3 miesiące kompletnego zagubienia, histerii, chaosu. Trzej imprezowicze mieli po drodze jednak kilka ułatwień i podpowiedzi. Nie musieli szukać wskazówek wyjaśniających im co się stało - same na nich wpadały.

Problemy w prawdziwym życiu często nie mają wytłumaczenia. Nie dają się zrozumieć. Próbujemy splot wydarzeń ułożyć w logiczną całość, jak puzzle składające się z tysięcy elementów,
z których zostało nam nie więcej niż dwieście osiem. Im więcej faktów poznajemy, tym mniej
w tym sensu. Życie to nie film, w tym samym czasie do głosu dochodzą emocje takie jak strach, ból, rozczarowanie. Tracimy wiarę w przyszłość i we wszystko co robiliśmy w przeszłości.

Nie wierzę w to, że są ludzie bardziej i mniej podatni na uczucia. Ludzie mniej wrażliwi to nie ci, którzy nie potrafią czuć tego co reszta - to ludzie, którzy mniej tego pragną, którzy radości
i spełnienia w życiu doszukują się w innych wartościach. Więc jeśli nie rozumiesz cierpienia drugiej osoby to nie oznacza, że jest słabsza. To oznacza, że nigdy nie czułeś i nie straciłeś niczego równie wielkiego. Nie oznacza to, że tego nie przeżyłeś. Może tego nie wiesz, bo nie dopuściłeś do siebie. A może dopiero przeżyjesz.

Gdy widzisz czyjeś cierpienie, niech do Ciebie dotrze, że cierpi człowiek. Normalny, myślący, zagubiony człowiek, nie żadna kaleka. Ten człowiek wie, że trzeba iść naprzód, że przeszłości nie zmieni, że życie jest takie jakie jest i nikt nie ma na to wpływu. Wie. Doskonale. Gdyby tego nie wiedział, nie siedziałby załamany, tylko zmieniał rzeczywistość. Cierpi właśnie dlatego, że nie może nic zrobić. Chce cierpieć, bo czuje ból. Nie ma nic gorszego, niż wmawiać samemu sobie, że ta wewnętrzna walka jest nieprawdziwa. Czas pójścia naprzód nadchodzi dopiero w chwili,
w której pogodzimy, albo przynajmniej oswoimy się z tym co się stało. To nie będzie 15 dni, miesiąc, pół roku. To będzie tyle, ile potrzeba. Ani sekundy krócej. Ani jednej dłużej.

Człowiek zagubiony nie jest masochistą. Jak nikt bardziej, pragnie uwolnić się od swojego cierpienia. Ono minie z ostatnią łzą, z ostatnim bólem w sercu, z ostatnią szklanką alkoholu wypitą by uciszyć myśli. Nikt nie wie kiedy to nastąpi. Więc nie zmieniajcie siłą jego rzeczywistości, jego myśli, nie dyskredytujcie jego bólu! Pozwólcie cierpieć! Pozwólcie być wściekłym na niesprawiedliwy los! To jest potrzebne, aby pogodzić się z rzeczywistością nie można naginać faktów. 

Nie można się poddawać dopóki ostatnia dobra wróżba nie zamieni się w garść popiołu
spalonych marzeń...


"Jak widzę Ciebie jak cierpisz, też cierpię.
Wolałbym sam wziąć na siebie to całe cierpienie
żebyś mogła się uśmiechnąć"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz